Koniec bezprecedensowego
procesu o zniesławienie. Cycata Jola zapłaci premierowi Indykowskiemu 27
milionów dolarów odszkodowania.
Dziś w sądzie okręgowym rozstrzygnął się proces o
zniesławienie, który wytoczył premier Mieczysław Indykowski znanej artystce
estradowej o pseudonimie Cycata Lola. Sędzia Marek Grzymłót Stenowski
zadecydował, że pomówienie osoby tej wagi wymaga zdecydowanych kroków po to, by
przestrzec innych przed pochopnym zniesławianiem niewinnych ludzi. Decyzją sądu
gwiazda będzie musiała za swój niefortunny tekst zapłacić niebagatelną sumę 27
milionów dolarów (ok. 81 mln zł). To jak do tej pory najwyższe zasądzone w
polskim wymiarze sprawiedliwości odszkodowanie
Przypomnijmy- dwa miesiące temu piosenkarka w wywiadzie
dla gazety „Ich dziennik” powiedziała, że pół roku wcześnie miała ognisty romans
z Indykowskim i że, tu cytat, polityk rżnie się marnie, acz z zaangażowaniem.
Premier poczuł się głęboko urażony tymi słowami- stwierdził, że osoby tak szpetnej i wulgarnej jak Lola nie tknąłby
nawet kijem od szczotki i zapowiedział wytoczenie procesu o zniesławienie.
Sąd powołał biegłych, którzy jednogłośnie ocenili, że
Cycata Lola jest kobietą w dużym stopniu nieatrakcyjną i istnieje małe
prawdopodobieństwo, by premier połasił się na jej wdzięki. Sędzia wziął także
pod uwagę fakt, że artystka miała już na koncie procesy o zniesławienie w
kontekście swojego życia erotycznego. Nie dał więc wiary w zapewnienia gwiazdki
i bez skrupułów wydał wyrok. Nie jest on jednak prawomocny, a piosenkarka
zapowiedziała, że wniesie apelację.
Z werdyktu sądu zadowolony jest sam premier: „to
zwycięstwo chrześcijańskiego ducha nad Rzeczpospolitą rozpusty i zepsucia”
powiedział tuż po zakończeniu rozprawy. Całości przyglądał się także kardynał
Józef Głomb. Jak stwierdził- wreszcie utarto nosa szatanowi siedzącemu między
udami nieprzyzwoitych kobiet, których tyle wokoło. Sędzia Stenowski powiedział
tylko, że za niewyparzoną gębę i tego typu testy trzeba słono płacić.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz