poniedziałek, 2 grudnia 2013

I jak teraz wygląda twoje życie? (Monika)

(1.Ranek był mglisty i zimny. Chociaż leżąc w łóżku nie można było określić temperatury. Przebudzenie jak zwykle było nieprzyjemne. Ciążące oddalanie od przyjemności snu wtłaczało w kolejny niepotrzebny dzień . Pierwsza myśl własna o poranku:
-Jan Kochanowski:
Na nabożną
Jeśli nie grzeszysz, jako mi powiadasz,
  Czemu się, miła, tak często spowiadasz?

No właśnie, czemu??
Co ta książka robi przy łóżku? Czyżby wczoraj w pospiesznym zrzucaniu ubrań i rolowaniu pończoch ktoś otarł się o nią, stojącą na półce i zrzucił? Skacząc podczas zdejmowania skarpetki? Ale po co ją zdejmował?
 Wstać, nie wstawać, może jeszcze trochę będzie można poleżeć, nie dotykać tego, co leży obok.

2.Gorąco budzi, kołdra cała spocona i ciężka. Na zewnątrz ciemno jeszcze, ale zaczyna się ranek. Nie, żeby było widno, ale przebudzenie przerwało sen, który zwykle przychodzi w drugiej połowie nocy. Gorąco i ciasno. Poza brzegiem łóżka znów coś leży. Kolejny raz zrzucone przez jakieś wieczorne przepychanki. Niby to przyjemne a jednak jakiś przymus. Pierwsza myśl własna o tym wczesnym poranku:
-Juliusz Słowacki:
Rozłączenie
Rozłączeni-lecz jedno o drugim pamięta;
Pomiędzy nami lata biały gołąb smutku
I nosi ciągłe wieści. Wiem, kiedy w ogródku,
Wiem, kiedy płaczesz w cichej komnacie/ zamknięta;

Na co Iwaszkiewicz(to już druga myśl tego dnia) ( Jarosław):

Panny z Wilka: jednak wiedział, sumując dopiero teraz te rzeczy, że nie zapomniał on tak bardzo o Wilku; że myślał o nim częściej, niżby się zdawało. Że w każde wolne oko jego świadomości wpadało zaraz coś z tamtej epoki, obrazy, którejś z tych kobiet.(...) Wiktor coraz bardziej zachowywał rezerwę, spostrzegając w gadaniu Joli odrobinę histerii, jakiś posmak uczuć niezadowolonej, bezdzietnej, chorej kobiety. Bał się tego jak ognia(...). Rzeczywiście dopiero teraz w trakcie rozmowy z Kazią przyszła Wiktorowi ta myśl do głowy, że nigdy nie kochał się w nikim jak wariat. Podkochiwał się (...) ale jakie to mizerne wobec tego, co mogło było być. (...) tylko to przełamane lato bolało go mocno, jak gdyby zranił się w palec. Z pogmatwanych, nieokreślonych myśli wyłaniało się tylko jedno uczucie: niemożność żadnego osiągnięcia. (...)
-posiąść naprawdę coś, to jest rzecz niemożliwa.

Leżące obok było coraz bardziej nieznośne, jak ciężar odpowiedzialności. Iwaszkiewicz też zresztą był dość uciążliwy- klasycznie bez wyjścia, rozpaczny, poddańczy i obmierzły. Konieczny. I znów bez wyjścia jeszcze raz. Zamknięty. 
Może jeszcze uda się zasnąć.

3.Był wieczór. Czytanie do snu. Rozkoszne. Tuż przed snem. A jednak… Dyktuje:
-Pan Baudelaire:

        XXXI le vampire                                                        XXXI Wampir
Toi qui, comme un coup de couteau,                ty, co tak weszłaś w serce moje,
Dans mon cœur plaintif es entree,                     jak sztylet w głąb wrażego łona,
Toi qui, forte comme un tropeau                       ty silna jak demonów roje,
De demons, vins, folle et paree,                        co przyszłaś próżna i szalona,

De mon esprit humilie                                       ażeby włości mieć i łoże
Faire ton lit et ton domaine ;                             z podeptanego mego ducha,
-          infame a qui je suis lie                           z którą się zrosłem, podły tworze,
comme le forcat a la chaine,                              jak rab przyrasta do łańcucha,

comme au jeu le joueur tetu,                             jak wściekły gracz o grze pamięta,
comme a la bouteille l’ivrogine,                       jak pijak, co ust nie oderwie
comme aux vermines la charogne,                   od flaszki, jak tkwi robak w ścierwie-
-          maudite, maudite sois-tu !                    przeklęta bądź ! przeklęta!

j’ai prie le glaive rapide                                    myślałem : niechże ostrze szpady
de conquerir ma liberte,                                    gwałtownym pchnięciem mnie wyzwoli!
et j’ai dit au poison perfide                               lub zaklinałem ciche jady,
de secourir ma lachete.                                     By dopomogły mi w złej doli.

Helas! Le poison et le glaive                             niestety, cóż ? trucizny, miecze
M’ont pris en dedain et m’ont dit :                   odpowiedziały mi z pogardą :
« tu n’es pas digne qu’on t’enleve                     « nie jesteś godzien, nędzny człecze
A ton esclavage maudit,                                    by twoją wolę skruszyć twardą ;

Imbecile!- de son empire                                   zaprawdę, o stworzenie głupie,
Si nos efforts te delivraient,                              gdy panowanie jej upadnie,
Tes baisers ressusciteraient                              twe pocałunki zbudzą snadnie
Le cadavre de ton vampire !"                           życie w wampira twego trupie. »)

 Otwarte tomiszcze leżące przy łóżku nagle drgnęło. Z głębi strony doszedł przyciszony głos: I jak wygląda teraz twoje życie?
 Z jakiegoś miejsca doleciało :


La vie est ailleurs.                                               Życie jest gdzie indziej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz