(1.Ranek był
mglisty i zimny. Chociaż leżąc w łóżku nie można było określić temperatury.
Przebudzenie jak zwykle było nieprzyjemne. Ciążące oddalanie od przyjemności
snu wtłaczało w kolejny niepotrzebny dzień . Pierwsza myśl własna o poranku:
-Jan Kochanowski:
Na nabożną
Jeśli nie
grzeszysz, jako mi powiadasz,
Czemu się, miła, tak często spowiadasz?
No właśnie,
czemu??
Co ta książka robi
przy łóżku? Czyżby wczoraj w pospiesznym zrzucaniu ubrań i rolowaniu pończoch
ktoś otarł się o nią, stojącą na półce i zrzucił? Skacząc podczas zdejmowania
skarpetki? Ale po co ją zdejmował?
Wstać, nie wstawać, może jeszcze trochę będzie
można poleżeć, nie dotykać tego, co leży obok.
2.Gorąco budzi,
kołdra cała spocona i ciężka. Na zewnątrz ciemno jeszcze, ale zaczyna się
ranek. Nie, żeby było widno, ale przebudzenie przerwało sen, który zwykle
przychodzi w drugiej połowie nocy. Gorąco i ciasno. Poza brzegiem łóżka znów
coś leży. Kolejny raz zrzucone przez jakieś wieczorne przepychanki. Niby to
przyjemne a jednak jakiś przymus. Pierwsza myśl własna o tym wczesnym poranku:
-Juliusz Słowacki:
Rozłączenie
Rozłączeni-lecz jedno o drugim pamięta;
Pomiędzy nami lata biały gołąb smutku
I nosi ciągłe wieści. Wiem, kiedy w
ogródku,
Wiem, kiedy płaczesz w cichej komnacie/
zamknięta;
Na co Iwaszkiewicz(to
już druga myśl tego dnia) ( Jarosław):
Panny z Wilka: jednak wiedział, sumując dopiero teraz te rzeczy, że
nie zapomniał on tak bardzo o Wilku; że myślał o nim częściej, niżby się
zdawało. Że w każde wolne oko jego świadomości wpadało zaraz coś z tamtej
epoki, obrazy, którejś z tych kobiet.(...) Wiktor coraz bardziej zachowywał
rezerwę, spostrzegając w gadaniu Joli odrobinę histerii, jakiś posmak uczuć
niezadowolonej, bezdzietnej, chorej kobiety. Bał się tego jak ognia(...). Rzeczywiście
dopiero teraz w trakcie rozmowy z Kazią przyszła Wiktorowi ta myśl do głowy, że
nigdy nie kochał się w nikim jak wariat. Podkochiwał się (...) ale jakie to mizerne
wobec tego, co mogło było być. (...) tylko to przełamane lato bolało go mocno,
jak gdyby zranił się w palec. Z pogmatwanych, nieokreślonych myśli wyłaniało
się tylko jedno uczucie: niemożność żadnego osiągnięcia. (...)
-posiąść naprawdę coś, to jest rzecz
niemożliwa.
Leżące obok było
coraz bardziej nieznośne, jak ciężar odpowiedzialności. Iwaszkiewicz też
zresztą był dość uciążliwy- klasycznie bez wyjścia, rozpaczny, poddańczy i
obmierzły. Konieczny. I znów bez wyjścia jeszcze raz. Zamknięty.
Może jeszcze uda
się zasnąć.
3.Był wieczór.
Czytanie do snu. Rozkoszne. Tuż przed snem. A jednak… Dyktuje:
-Pan Baudelaire:
XXXI le vampire
XXXI Wampir
Toi qui, comme un coup de couteau, ty, co tak weszłaś w serce
moje,
Dans mon cœur plaintif es entree, jak sztylet w głąb wrażego łona,
Toi qui, forte comme un tropeau ty silna jak demonów
roje,
De demons, vins, folle et paree, co przyszłaś próżna i
szalona,
De mon esprit humilie ażeby włości mieć i łoże
Faire ton lit et ton
domaine ;
z podeptanego mego ducha,
-
infame a qui je suis lie z którą się zrosłem,
podły tworze,
comme le forcat a la chaine, jak rab przyrasta do łańcucha,
comme au jeu le joueur tetu, jak wściekły gracz
o grze pamięta,
comme a la bouteille l’ivrogine, jak pijak, co ust nie
oderwie
comme aux vermines la charogne, od flaszki, jak tkwi robak w
ścierwie-
-
maudite, maudite sois-tu ! przeklęta bądź !
przeklęta!
j’ai prie le glaive rapide
myślałem : niechże ostrze szpady
de conquerir ma liberte, gwałtownym
pchnięciem mnie wyzwoli!
et j’ai dit au poison perfide lub zaklinałem
ciche jady,
de secourir ma lachete. By
dopomogły mi w złej doli.
Helas! Le poison et le glaive niestety,
cóż ? trucizny, miecze
M’ont pris en dedain et m’ont
dit :
odpowiedziały mi z pogardą :
« tu n’es pas digne qu’on
t’enleve « nie
jesteś godzien, nędzny człecze
A ton esclavage maudit, by twoją
wolę skruszyć twardą ;
Imbecile!- de son empire zaprawdę, o
stworzenie głupie,
Si nos efforts te delivraient, gdy panowanie jej
upadnie,
Tes baisers ressusciteraient twe pocałunki
zbudzą snadnie
Le cadavre de ton
vampire !"
życie w wampira twego trupie. »)
Otwarte tomiszcze leżące przy łóżku nagle
drgnęło. Z głębi strony doszedł przyciszony głos: I jak wygląda teraz twoje
życie?
Z jakiegoś miejsca doleciało :
La vie est ailleurs. Życie jest gdzie indziej.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz