poniedziałek, 2 grudnia 2013

Atoli (Monika)

Ostatnio, jako że z powodu zepsutego samochodu zmuszony byłem do korzystania z komunikacji miejskiej, miałem przyjemność przeczytać nową książkę pana Wieczorka: Atoli. Zrazu głupi tytuł zniechęcił mnie nieco do wynurzeń autora, jakkolwiek nie widziałem jeszcze ani jednej strony tekstu, który, co obecnie bez wahania mogę stwierdzić, stanie się prawdopodobnie bestsellerem tego lata, ale już lektura pierwszego rozdziału sprawiła, że musiałem zdecydowanie zmienić swoje nastawienie. Swobodna opowieść o podróży na księżyc, nieco z Verna, nieco z Lema, niczym smaczny przekładaniec przyjemnie drażni podniebienie pożeracza dobrej literatury. Atoli nie tylko na sprytnie obmyślonej intrydze zasadza się cały smak książki. Bo, co  zdaje się stanowić o wartości i, nie obawiam się tego powiedzieć, przełomowości książki, to niezaprzeczone mistrzostwo pisarskiego warsztatu. Atoli, to faktycznie wirtuozerska gra z konwencjami literackimi przewijającymi się przez cały XX wiek. Niecodzienne podejście do materii słowa i zagadkowe rozwiązanie, które pointuje niesamowitą historię Wieczorka, to prawdziwy majstersztyk. Nie bez racji nazwano tego autora intrygującą zagadką najmłodszego pokolenia pisarzy polskich.
                                                                               ( ze wstępu do książki )


Jakiś czas temu, z powodu niespotykanych mrozów, zmuszony byłem zrezygnować z udania się do pracy i zostać, chociaż wbrew mej woli i najlepszym chęciom, w domu. Korzystając z nadarzającej się okazji sięgnąłem po pierwszą lepszą książkę. Nie wnikając w przyczyny powiem po prostu, że znalazłem w ręku Atoli Wieczorka. Ta głośna ostatnio pozycja w pewien sposób wzbudziła moje zainteresowanie i chociaż śnieżyca i niskie ciśnienie nie nastrajały mnie do aktywności intelektualnej postanowiłem jednak książkę przeczytać. Najpierw deprymujący i nudny wstęp Mieczysława Duda. Chociaż zniechęcił mnie niemalże do lektury przemogłem się i zasiadłem w głębokim fotelu, w którym zwykłem zasiadywać, by przeczytać książkę. Już miałem usiąść, gdy zobaczyłem, że coś na oparciu leży. To było Atoli Wieczorka. Przerażony, atoli przy zdrowych zmysłach, wyszedłem czym prędzej z mieszkania.
 ( fragment rękopisu znalezionego w pustym mieszkaniu)


Nigdy nie miałem zamiaru i nie napisałem żadnej książki. Atoli?- co to jest?!
 ( z przesłuchania p. Wieczorka- hydraulika, w sprawie pustego mieszkania)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz