poniedziałek, 2 grudnia 2013

Ślimaki #2 (Mikołaj)

- Ślimak, ślimak, pokaż rogi, dam ci sera na pierogi.

Och jak dziś gorąco. Chcę do mamusi. Mówiła, że schodzi z liścia tylko na chwilę, gdzie jest mamusia?
Żeby tylko znowu mnie nie wzięli. Oczki pieką mnie od ich śmierdzącej powierzchni, jak ja teraz zejdę z tej polany? I do tego ten upał. Poczekam tu, może mamusia przyjdzie? Jak są gładkociały to nie będzie suchaków. Może mnie tu już nie ruszą? Mamusiu…
Mówiłaś, że gładkociały nas nie zjedzą, że trzeba tylko się zwinąć i przeczekać, a ten mnie, patykiem chyba, albo pazurem, po brzuszku podrapał. Czemu tak robił? Czemu chciał mnie ze skorupki wyjąć? To nie suchak. Jak piecze. Nie przejdę tak polany nawet jak nie trzeba się przed suchakami chować, mamo gdzie jesteś? Gdzie poszłaś mamusiu?

- Ty, a może znajdziemy drugiego i zobaczymy jak się ścigają po stole?
- Głupi jesteś. Gdzie ci się ślimak będzie ścigał?
- No to wrzucimy go Marcie za kołnierz.
- Daj spokój, tylko się poskarży a nawet piszczenie będzie. Wrzućmy go do ogniska, podobno fajnie strzelają.

Może już wyjdę? Chyba jestem na ziemi. Wszystko się trzęsie jak się poruszają. Boję się mamusiu. Dobrze idę piecze ale pójdę. Polana zawsze prowadzi do lasu, tylko iść prosto, tak mówiła mamusia.
Ojejej! Znowu mnie podnoszą czego oni chcą? Znowu piecze, chowam się, żeby tylko nie chcieli mnie znowu drapać. Boję się mamusiu!

- To mój ślimak! Zostaw go! Jak nie będą się ścigać to go wyrzucę!
- To ja go wyrzucę tylko w ognisko.
- Głupek oddawaj go bo powiem mamie!
- Skarżypyta, patrz co zrobię z twoim ślimakiem!

Oj! Dobrze, że mi skorupka nie pękła od tego upadku. Może teraz sobie pójdę. Poznaje to miejsce to niedaleko od skraju polany. Wrócę zanim mama zauważy że mnie nie ma.
Ach!
Jak boli! Mój pancerzyk! Cały w kawałkach. Musiał na mnie nadepnąć przez przypadek. Zimno mi mamusiu i jak boli. Teraz na pewno nie wrócę pod łopian. Och może jednak, to niedaleko, tylko tak boli. Mamusia by wiedziała co zrobić, mamusiu!

- Ty idioto! Pocoś to zrobił?
- He he he he !
- Pokarzę ci w domu!
- Chłopcy! Szybko! Zbieramy się już!
- Już zaraz!
- Zostaw to idziemy.

Ojej, nie mogę. Już tu zostanę w tej trawie. Mamusiu! Przepraszam, że sobie poszłam. Wiem że podeszłam za blisko pola, ale tam był taki soczysty łopian, a ty miałaś pujść na drugi liść tylko na chwilę. Mamusiu? Gdzie jesteś?
Och znowu! Czego oni ode mnie chcą?

- Łukasz! Co ty tam jeszcze roisz?
- Nic mamo, już idę.
  Może się jeszcze skleisz jak poleżysz w krzakach? Uciekaj ślimaku.

Jak boli. Chyba mi odpadła część skorupki. Co teraz co ja zrobię bez skorupki? Mamusiu czemu oni mną wciąż rzucają? Zaraz jestem na łopianie. To skraj polany!
Mamusiu? Gdzie jesteś? To gdzieś tutaj było. Och jest mamusia! Mamusiu! Tu jestem! Tu na łopianie! Mamusiu!

- No już. Gotowi? No to jedziemy. Dosyć tego piknikowania. Macie chyba lekcje do odrobienia na jutro?
- Oj mamo…
- Marcin! Gdzie ty jeszcze? Jedziemy już słyszysz?
- Ja tylko, zapomniałem czegoś z pod wiaty.

Och! Nie mogę. Mamusiu zobacz mnie proszę tu jestem! Mamusiu jak boli bardzo. Co teraz ze mną będzie bez skorupki? Nie mogę się zwinąć, jak boli.
Ojej. Znowu mnie wzięli. Jak piecze. Czemu oni mnie tak męczą? Przecież nie jedzą nas. Dlaczego tak robią mamusiu…

- Masz głupia glizdo.
- Marcin bo się pogniewam! Wracaj natychmiast bo pojedziemy bez ciebie!
- Mamo! Marcin wrzucił mojego ślimaka do ogniska!
- Marcin! Czy to prawda?
- …
- Pytam się ciebie!
- I tak był zdeptany, nawet nie trzasnął w ogniu, a poza tym to Łukasz...
- Tyle razy ci mówiłam żebyś nie dotykał takich świństw!
- …

- Masz niczego nie dotykać w samochodzie. Jedziemy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz