Gdy kobieta usycha z tęsknoty
za wiosną
Poczynają jej oczy we smutku
się lubić
Nie przestają jej usta o
rosie wciąż mówić
Zawżdy wtedy jej serce pieśń
nuci miłosną
Lecz gdy wreszcie nastanie
wiosenne cudnienie
A cudowność jaśnista oblecze
pagórki
Gdy pożyczy mi szczodrze noc
gwiazdy – swe córki
I zaczyna się dla mnie
wiosenne pachnienie –
Oddechem wówczas łykam
najmniej tysiąc kwiatów
Ustami wykrzykuje swych
grzechów miliony
Ogarniam ramionami las sióstr
swych i bratów
I pytam pędów spod ziemi
wyrosłych
Warto li oknem wyglądać,
warto mieć nadzieję?
Warto niewiasto, krzyczą,
warto czekać wiosny!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz