poniedziałek, 2 grudnia 2013

Sonet (Ada)

Gdy kobieta usycha z tęsknoty za wiosną
Poczynają jej oczy we smutku się lubić
Nie przestają jej usta o rosie wciąż mówić
Zawżdy wtedy jej serce pieśń nuci miłosną

Lecz gdy wreszcie nastanie wiosenne cudnienie
A cudowność jaśnista oblecze pagórki
Gdy pożyczy mi szczodrze noc gwiazdy – swe córki
I zaczyna się dla mnie wiosenne pachnienie –

Oddechem wówczas łykam najmniej tysiąc kwiatów
Ustami wykrzykuje swych grzechów miliony
Ogarniam ramionami las sióstr swych i bratów

I pytam pędów spod ziemi wyrosłych
Warto li oknem wyglądać, warto mieć nadzieję?

Warto niewiasto, krzyczą, warto czekać wiosny!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz