Więc
nie ma cię w moim życiu już od sześciu tygodni. Sześć tygodni razy siedem to
czterdzieści dwa dni. Po dwadzieścia cztery godziny na dobę daje 1008 godzin.
Zakładając że każda godzina bez ciebie liczy się dla mnie jak siedem dla
zwykłego człowieka (bo więcej mam w sobie więcej z psa niż z człowieka, bez
ciebie czas leci siedem razy szybciej) to nie istniejesz już od 7056 godzin.
Dodatkowo słucham smutnych piosenek i wciąż o tobie rozmyślam. Pomnóżmy więc tę
liczbę razy 10, oczywiście mocno zaokrąglając w dół. Czyli 70560. Zakładając że
kiedy zaczyna się wiosna często chodzę na spacery i spotykam uśmiechnięte pary-
śmiało mogę dodać 2000. No i dzieci. Chciałabym mieć z tobą dziecko. Plus
20000. Niedługo włosy urosną mi na tyle, że będę mogła zapleść warkocz.
Uwielbiasz. Plus 5000. Jeśli się nie pomyliłam, wyszło nam 97560. To mnożymy
razy dwa- jest nas przecież dwoje. 195120 godzin. Podzielić na 24 godziny to
8130 dni. I co gorsze- nocy. To daje nam prawie dwadzieścia trzy lata.
Ponieważ
23 lata bez ciebie to liczba nierzeczywista wyrównamy nieco w górę i otrzymamy
tysiąc lat bez ciebie. Cóż, trzeba będzie nauczyć się szydełkować dla zabicia
czasu. Potem pójdę na kurs języka koreańskiego i zostanę wolontariuszem w
najuboższych rejonach Afryki.
Koniecznie
muszę też nauczyć się śpiewać alikwoty i polecieć na księżyc. Nie ukrywam, że
miałam nadzieje, że to ty mnie tam zabierzesz. Okazuje się jednak że sama będę
musiała uzbierać 20 milionów dolarów. Mam czas. Zdążę.
Jeśli
reinkarnacja rzeczywiście ma miejsce, mam nadzieję, że w przyszłym życiu będę
biedronką europejską, a ty kaktusem, gdzieś na granicy Meksyku z końcem świata.
Musisz koniecznie mieć mnóstwo kolców, będziesz w nich wyglądać jak młody bóg.
Tak bardzo do twarzy ci z kolcami. A ja będę mieć siedem kropek- trzy na prawym
skrzydełku, trzy na lewym i jedną pośrodku. Będę jeszcze mniejsza niż dziś.
Czy
wiesz ze około 50 roku życia człowiek zaczyna się kurczyć w tempie pół
centymetra na rok? W mojej rodzinie kobiety są długowieczne- to mężczyźni umierają
szybko, chyba że na czas uciekną. W wieku 100 lat będę niższa o 25 centymetrów ,
czyli 9,84 cala .
Przestanę istnieć po około 325 latach. Ty masz nieco więcej czasu.
Wracając
do biedronek i kaktusów. Starałam się urządzić to w miarę mądrze. Nie dość, że
będziemy bardzo daleko od siebie, to na dodatek nasze jestestwa będą całkowicie
nieprzystające. Nie będziemy sobie potrzebni. Ryzyko spotkania jest minimalne,
a nawet gdyby do niego doszło- przypuszczalnie minęlibyśmy się bez słowa. Bo i
po cóż europejskiej biedronce z siedmioma kropkami (w tym jedną pośrodku)
meksykański kaktus? A tym bardziej po co kaktusowi (nawet takiemu z siedmioma
tysiącami kolców) biedronka, taka jak ja? Skoro człowiek człowiekowi może być
niepotrzebny, to co dopiero biedronka kaktusowi.
Istnieją
ptaki, które- gdy umrze im partner- popełniają samobójstwo nadziewając się na
ciernie krzewów. Czy ja też tak mogę? Czy pozwolisz mi zostać biedronką
ciernistych krzewów? Nawet nie zauważysz…
Może
jeszcze wszystko się odwróci.
I gwoli
formalności: atoli, atoli, atoli.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz