poniedziałek, 2 grudnia 2013

Atoli (Ada)

Więc nie ma cię w moim życiu już od sześciu tygodni. Sześć tygodni razy siedem to czterdzieści dwa dni. Po dwadzieścia cztery godziny na dobę daje 1008 godzin. Zakładając że każda godzina bez ciebie liczy się dla mnie jak siedem dla zwykłego człowieka (bo więcej mam w sobie więcej z psa niż z człowieka, bez ciebie czas leci siedem razy szybciej) to nie istniejesz już od 7056 godzin. Dodatkowo słucham smutnych piosenek i wciąż o tobie rozmyślam. Pomnóżmy więc tę liczbę razy 10, oczywiście mocno zaokrąglając w dół. Czyli 70560. Zakładając że kiedy zaczyna się wiosna często chodzę na spacery i spotykam uśmiechnięte pary- śmiało mogę dodać 2000. No i dzieci. Chciałabym mieć z tobą dziecko. Plus 20000. Niedługo włosy urosną mi na tyle, że będę mogła zapleść warkocz. Uwielbiasz. Plus 5000. Jeśli się nie pomyliłam, wyszło nam 97560. To mnożymy razy dwa- jest nas przecież dwoje. 195120 godzin. Podzielić na 24 godziny to 8130 dni. I co gorsze- nocy. To daje nam prawie dwadzieścia trzy lata.
Ponieważ 23 lata bez ciebie to liczba nierzeczywista wyrównamy nieco w górę i otrzymamy tysiąc lat bez ciebie. Cóż, trzeba będzie nauczyć się szydełkować dla zabicia czasu. Potem pójdę na kurs języka koreańskiego i zostanę wolontariuszem w najuboższych rejonach Afryki.
Koniecznie muszę też nauczyć się śpiewać alikwoty i polecieć na księżyc. Nie ukrywam, że miałam nadzieje, że to ty mnie tam zabierzesz. Okazuje się jednak że sama będę musiała uzbierać 20 milionów dolarów. Mam czas. Zdążę.
Jeśli reinkarnacja rzeczywiście ma miejsce, mam nadzieję, że w przyszłym życiu będę biedronką europejską, a ty kaktusem, gdzieś na granicy Meksyku z końcem świata. Musisz koniecznie mieć mnóstwo kolców, będziesz w nich wyglądać jak młody bóg. Tak bardzo do twarzy ci z kolcami. A ja będę mieć siedem kropek- trzy na prawym skrzydełku, trzy na lewym i jedną pośrodku. Będę jeszcze mniejsza niż dziś.
Czy wiesz ze około 50 roku życia człowiek zaczyna się kurczyć w tempie pół centymetra na rok? W mojej rodzinie kobiety są długowieczne- to mężczyźni umierają szybko, chyba że na czas uciekną. W wieku 100 lat będę niższa o 25 centymetrów, czyli 9,84 cala. Przestanę istnieć po około 325 latach. Ty masz nieco więcej czasu.
Wracając do biedronek i kaktusów. Starałam się urządzić to w miarę mądrze. Nie dość, że będziemy bardzo daleko od siebie, to na dodatek nasze jestestwa będą całkowicie nieprzystające. Nie będziemy sobie potrzebni. Ryzyko spotkania jest minimalne, a nawet gdyby do niego doszło- przypuszczalnie minęlibyśmy się bez słowa. Bo i po cóż europejskiej biedronce z siedmioma kropkami (w tym jedną pośrodku) meksykański kaktus? A tym bardziej po co kaktusowi (nawet takiemu z siedmioma tysiącami kolców) biedronka, taka jak ja?  Skoro człowiek człowiekowi może być niepotrzebny, to co dopiero biedronka kaktusowi.
Istnieją ptaki, które- gdy umrze im partner- popełniają samobójstwo nadziewając się na ciernie krzewów. Czy ja też tak mogę? Czy pozwolisz mi zostać biedronką ciernistych krzewów? Nawet nie zauważysz…
Może jeszcze wszystko się odwróci.
I gwoli formalności: atoli, atoli, atoli.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz