Posłuchaj niewierny kochanku,
co nienawidzisz poranków:
oczy złe mrużysz w słońcu
i myślisz o mym końcu
a ja? krowy dla cię wydoję,
widłami przerzucam gnoje,
śniadanie przynoszę na tacy,
gdyś na jednym ze swych kacy
...
ach, jak inaczej było gdyśmy się spotkali,
wszyscy inni przy tobie byli tacy mali
matka gdy dzban mi podawała
czule, po matczynemu, się uśmiechała:
która więcej malin zbierze
tę za żonę pan wybierze
i co?! mnie wybrałeś,
właśnie me łono chciałeś!
złą siostrę ogłuszyć musiałam
by nie skradła malin, które pozbierałam
...
a teraz, gdy do sypialni wchodzę
Balladyną w łóżku twym wzrok mnie bodze!
fortunę i zamek przepiłeś,
32 zęby z buzi mi wybiłeś...
posłuchaj niewierny kochanku,
zginiesz dziś z mych rąk o poranku!!!
(i jak powiedziała, tak
zrobiła)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz