Chodź do mnie Ślimaczko.
Chodź, podejdź bliżej. Ja nic ci nie zrobię. Opowiem ci tylko pewną historię, a
ty już zrobisz z nią, co uznasz za stosowne.
Posłuchaj Ślimaczko. Była
sobie kiedyś taka Ślimaczka jak ty. Wesoła, szczęśliwa i młoda. Miała taką jak
ty skorupkę, która należała tylko i wyłącznie do niej. Nosiła ją zawsze przy
sobie i był to jej największy skarb. Trzymała tam całe ciepło swojego
malutkiego, ślimaczkowatego serduszka. Było go tak dużo, że nie mieściło się na
półeczkach, i trochę trzeba był znieść do piwnicy, a ciut-ciut upchnąć na
strychu. Najchętniej oddałaby komuś ociupinkę, ale jeszcze nie spotkała nikogo
takiego, kogo odważyłaby się obdarować takim bogactwem. Poza wszystkim była to
bardzo nieśmiała Ślimaczka.
Nasza Ślimaczka nigdy jeszcze
nie zaprosiła nikogo do swojej skorupki. Owszem-miała Mamusię i Tatusia, ale
oni bardzo byli zajęci poszukiwaniem smacznych listków mniszka lekarskiego, a
poza tym nie przyjęło się jakoś w świecie Ślimaczków, by Mamusia i Tatuś
wchodzili swoim córeczkom do skorupki.
Pewnego razu nastało wielkie
święto. Przyszedł maj, a w maju kwitną bzy i konwalie. Nic tak pięknie nie
pachnie jak bzy i konwalie, a Ślimaki potrafią to docenić. Wszystkie spełzły na
łąkę i rozpoczęły wielką majówkę. Nie zabrakło tam naszej Ślimaczki, która
roześmiana bawiła się wśród innych Ślimaków. Gdy tak pełzała w koło korowodu i
wywijała stópką hołubce i krzesane, podszedł do niej stary, brzydki ślimak i
powiedział, że ma iść z nim na skraj łąki. Naszej małej Ślimaczce nie przyszło
nawet do głowy, że Stary Ślimak mógłby mieć wobec niej złe zamiary, poszła więc
za nim.
Gdy doszli na koniec łąki
Stary Ślimak podpełzł do niej i powiedział że teraz wejdzie do jej skorupki.
Nie zważał na to, że rozpadał się deszcz, że wszystkie liście opadły z drzew,
że kwiaty zwiędły, słońce zgasło a ona się bała. Skorupka popękała na miliard
części a całe ciepło uciekło i spaliło las.
Stary Ślimak odpełzł a ona
postanowiła że już żaden Ślimak nigdy nie wejdzie do jej popękanej, zimnej
skorupki.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz