poniedziałek, 2 grudnia 2013

filozofia (Lyra)

O materii świata


OSOBY DIALOGU:

Skrytest

Fedoniksus

Bujdystes


Bujdystes: Skryteście, wszędzieśmy cię szukali.
Skrytest: Oto i znaleźliście. Jaka pilna sprawa was do mnie przygnała?
Bujdystes: Spacerując dzisiaj po mieście natknąłem się na Fedoniksusa. Od razu też wdaliśmy się w dysputę na temat materii wszechświata. Próbowałem mu wytłumaczyć, co naprawdę kryje się za tą kurtyną, jaką są rzeczy nas otaczające, ale wydaje mi się, że albo on jest wyjątkowo opornym uczniem, albo ja nie potrafię mu przekazać wiedzy, którą się za mną podzieliłeś zawżdy. Dlatego postanowiliśmy cię czem prędzej odnaleźć i poprosić o wyłożenie tej sprawy raz jeszcze.
Skrytest: Czy tak wygląda sprawa, Fedoniksusie?
Fedoniksus: Tak, nauczycielu.
Skrytest: Zatem usiądźmy i spróbujmy odkryć jądro prawdy, które drzemie w nas wszystkich.
Fedoniksus: Och, Skryteście, czy masz na myśli anamnezę, o której tyle opowiadał Sokrates?
Skrytest: Oczywiście, że nie. Sokrates był może i człowiekiem poczciwym, ale niezbyt wiele wiedział o istocie rzeczy, a wszelkie jego teoryje go dotyczące były li tylko sztuczkami słownymi i hochsztaplerstwem.
Bujdystes: Nie mówmy już o tym naiwnym starcu! Nauczycielu, przejdźmy czym prędzej do naszych rozważań, aby jak najszybciej otworzyć oczy siedzącemu tu z nami Fedoniksusowi.
Skrytest: Zróbmy zatem i tak.

Skrytest: Jak Fedoniksusie nazwałbyś to wszystko, co nas otacza?
Fedoniksus: Świat, nauczycielu.
Skrytest: A gdybyś miał bardziej szczegółową uczynić swoją odpowiedź, to jak by ona brzmiała?
Fedoniksus: Rzeczy. Rzeczy żywe i martwe.
Skrytest: Bardzo dobrze... A co to znaczy „rzecz”?
Fedoniksus: „Rzecz” to nazwa ogólna na określenie... Wszystkiego?
Skrytest: A jakie znasz jeszcze inne nazwy ogólne?
Fedoniksus: Nie bardzo wiem do czego zmierzasz, nauczycielu.
Skrytest: Bądź cierpliwy i odpowiedz wpierw na pytanie, a wkrótce wszystko stanie się jasne.
Bujdystes: Szczęście, mistrzu, na przykład szczęście!
Skrytest: Brawo Bujdystesie! A czy jakiś przedmiot, na który możesz wskazać i nazwać go szczęściem?
Fedoniksus: Mogę wskazać tamtą kobietę z dzieckiem na ręku i powiedzieć, że to jest właśnie szczęście.
Skrytest: Ale czy nie popełniasz wtedy jednak błędu? Bo obiekt, który wskazujesz, jest jednak tak naprawdę kobietą i dzieckiem, a nie szczęściem.
Fedoniksus: Do czego więc zmierzasz Skryteście?
Skrytest: Że tak jak nie istnieje szczęście, tak samo i nie istnieje rzecz. Zatem tak naprawdę nie ma nic dookoła nas.

Fedoniksus: Nie twierdzę Skryteście, że nie przekonuje mnie twój wywód, ale gdyby tak założyć, że jednak nie, czy istnieje inny sposób abyś mnie przekonał?

Skrytest: Doprawdy, godny podziwu jest twój zapał. Jednak chyba cię nie zaskoczę, jeśli powiem, że nie jest to jedyna droga, która może nas zaprowadzić ku prawdzie.
Fedoniksus: Słucham więc z zapałem, nauczycielu.
Bujdystes: I ja, mistrzu.
Skrytest: Powróćmy do naszego przykładu matki z dzieckiem. Wskazujemy na nie i mówimy: oto rzecz, czy nie tak?
Fedoniksus: Oczywiście, Skryteście.
Skrytest: Ale tak jak wskazaliśmy na nie i powiedzieliśmy, że to rzecz, tak możemy powiedzieć, że rzecz to nazwa ogólna, a konkretnie wskazujemy na kobietę i na dziecko.
Bujdystes: I w tym się nie mylisz.
Skrytest: Po raz kolejny możemy jednak stwierdzić, że nie jest to kobieta i dziecko, ale jest to tkanka żywa i materiały, które je okrywają, czyż nie tak?
Fedoniksus: Mam wrażenie, że wiem już o co ci chodzi, Skryteście! Czy mogę spróbować zakończyć za ciebie ten wywód?
Skrytest: Z chęcią posłucham twoich domysłów.
Fedoniksus: Mówimy tkanka żywa i materiały, ale możemy powiedzieć, że to skóra, włosy, mięśnie, kości i pojedyncze włókna. Jeśli jednak i tak uczynimy możemy zejść poziom niżej, i w ten sposób kontynuować aż do końca, do najmniejszych drobin. Jednak co wtedy?
Skrytest: Bujdystesie, czy ty się domyślasz?
Bujdystes: Do głowy mi przyszło porównanie. Jeśli weźmiemy ziarno i położymy na żarnach i zaczniemy rozdrabniać, już po kilku chwilach miast kilku większych ziaren, otrzymamy znacznie więcej małych drobin. I gdybyśmy kontynuowali dalej naszą pracę, widzi mi się, że ostatecznie nie zostałoby nic, co można by zobaczyć lub poczuć. Tak samo i byłoby z kawałkiem pergaminu, który darty na mniejsze części, na końcu zniknąłby zupełnie.
Skrytest: O tak! Właśnie o to mi chodziło! Widzisz więc Fedoniksusie, że w ten sposób odkryliśmy kolejną drogę, która dowodzi, że w rzeczywistości nic nie istnieje.

Skrytest: Istnieje jednak jeszcze jeden dowód, który popiera nasz pogląd.
Fedoniksus: Nie trzymaj nas w niepewności, mistrzu. Opowiedz nam go, proszę.

Skrytest: Jak myślicie, skąd biorą się obrazy, które odbieramy naszymi oczami?
Bujdystes: Och, to proste mistrzu. Mówiliśmy już nieraz o tym![i] Świat dookoła nas odciska wrażenia na naszych gałkach ocznych, zaś obraz jest tego działania wynikiem. Efekt jest niemal taki sam, jak po uderzeniu przez kogoś. Tyle że jeśli po uderzeniu odczuwamy ból, tak po „uderzeniu świata” odczuwamy obrazy.
Skrytest: Cieszy mnie bardzo fakt, Bujdystesie, że nasze wspólne rozważania nie odeszły w zapomnienie.
Bujdystes: Jakże by mogło się tak stać, mistrzu?!
Skrytest: No dobrze, wróćmy do naszego tematu. A teraz co się stanie, jeśli zamkniemy oczy?
Fedoniksus: Zobaczymy ciemność.
Skrytest: Czy aby zobaczymy ciemność, czy też nie zobaczymy nic?
Fedoniksus: Po głębszym namyśle muszę stwierdzić, że raczej to drugie, czyli że nie zobaczymy nic.
Skrytest: Doskonale, Fedoniksusie! A jeśli naciśniemy z zewnątrz powieki zamkniętych oczu, to co się stanie?
Bujdystes: Pojawią się kolory, mistrzu.
Skrytest: Właśnie tak. Co byście teraz powiedzieli, gdybym wam wyjawił, że obrazy, które nam towarzyszą podczas życia, to właśnie takie uderzenia, zaś pierwotnym stanem jest owa ciemność, owo nic zamkniętych oczu?
Fedoniksus: Nie może być!
Skrytest: Tak jak już wcześniej dowiedliśmy, nie istnieje nic, a na przykład owa kobieta trzymająca dziecko to tylko pozór. Gdyby owa kobieta podeszła tu do nas i uszczypnęła cię, Fedoniksusie, to odczułbyś ból, choć w rzeczywistości owej kobiety nie ma. Tak samo oddziaływa ona na twoje oczy, że ją widzisz, choć w rzeczywistości nie ma jej. Tak samo zresztą dzieje się, gdy palcami poruszymy nasze zamknięte powieki. Palce ujrzymy wtedy tylko jako kolory, gdyż działanie ich będzie osłabione przez cienką powierzchnię skóry. I dlatego możemy powiedzieć, że w rzeczywistości nie ma nic.
Fedoniksus: Zaprawdę, teraz mistrzu nie można nic zarzucić twojemu rozumowaniu. A teraz gdy to jeszcze w tak jasny sposób wyłożyłeś, nie umiem nawet sobie wyobrazić jak mogłem sądzić kiedyś, że rzeczy istotnie są w świecie dookoła nas.
Bujdystes: I ja tak sądzę, nauczycielu.
Skrytest: Cieszy mnie to wielce.





[i]Najprawdopodobniej mowa tu o dialogu „O błędach powszechnych optyki”, w szczególności ks. VI-VIII (przypis tłumacza)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz