niedziela, 5 stycznia 2014

dzieci - śmieci (Jan)

            To już trzeci w tym miesiącu. Czasami jestem zadziwiona, jakie to wszystko jest proste. Jak banalnie można ich zwieść. Wystarcza kilka zdań, gestów i udawania, że się słucha. Potem wszystko toczy się właściwie tymi samymi ścieżkami. Na początku zawsze staram się znaleźć cokolwiek, co będzie różniło właśnie tego, od innych. Mógłby to być jakiś najdrobniejszy szczegół, który wprowadzałby coś nowego. Nigdy jednak się tak nie zdarzyło. Owszem są różnice, ale zawsze składają się na taką samą całość. Może więc jest tak, że szukam powtarzalności, stabilności. I tylko podświadomie znajduję właśnie takich i nie chcę niespodzianek. Może potrzebuję tej monotonii, żeby wejść w odpowiedni stan. Słów, które zlewają się w lekki szum, banalnych gestów, oczu próbujących ukryć pustkę. Zawsze to samo. A gdyby wszystko to odwrócić i powiedzieć, że to ja jestem taka, jak ich widzę. Wtedy oni po prostu by byli tym, którzy to od razu widzą i dostosowują się. Tylko, że ostatecznie to ja to kończę, przynajmniej dla nich. Więc monotonność chyba jest w nich, a ja jej potrzebuję. Zresztą faktycznie jest tak, że nie lubię niespodzianek, bo co może być lepszego niż otrzymanie, zrobienie czegoś, na co się czekało?
Poza tym każdy z nich dostarcza mi, czegoś nowego. Dla każdego z nich mam przygotowane coś innego, każdego z nich traktuję odrobinę inaczej. Nigdy się nie powtarzam i wiem, że robię to tylko dla siebie. I nie prawda, że wymyślanie za każdym razem, czegoś nowego jest lepsze niż wykonanie tego. Droga nigdy nie jest lepsza niż osiągnięty cel. Nie jestem w stanie zrozumieć, jakby mogła być. Ułożenie wszystkich narzędzi, opracowanie każdego detalu, wyznaczenie dokładnego planu nie jest w stanie się równać z faktycznym działaniem, wprowadzeniem wszystkiego w życie. Sam ruch, poczucie każdego mięśnia, skoncentrowanie się na jednej czynności, którą tyle razy odtwarzało się w wyobraźni. Zdolność opanowania wszystkiego. Zagłębienia się w swoim przedmiocie. Chyba dopiero wtedy mogę powiedzieć, że naprawdę poznaję, kim są. Poznaję, kto ukrywał się za fasadą ciała. Prawdziwe poznanie.
Muszę pamiętać, żeby jeszcze w tym tygodniu kupić i przygotować folie do piwnicy.

- Dzieci, śmieci! Proszę mi nie marudzić i je teraz wyrzucić.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz