To już trzeci w tym miesiącu.
Czasami jestem zadziwiona, jakie to wszystko jest proste. Jak banalnie można
ich zwieść. Wystarcza kilka zdań, gestów i udawania, że się słucha. Potem
wszystko toczy się właściwie tymi samymi ścieżkami. Na początku zawsze staram
się znaleźć cokolwiek, co będzie różniło właśnie tego, od innych. Mógłby to być
jakiś najdrobniejszy szczegół, który wprowadzałby coś nowego. Nigdy jednak się
tak nie zdarzyło. Owszem są różnice, ale zawsze składają się na taką samą
całość. Może więc jest tak, że szukam powtarzalności, stabilności. I tylko podświadomie
znajduję właśnie takich i nie chcę niespodzianek. Może potrzebuję tej
monotonii, żeby wejść w odpowiedni stan. Słów, które zlewają się w lekki szum,
banalnych gestów, oczu próbujących ukryć pustkę. Zawsze to samo. A gdyby
wszystko to odwrócić i powiedzieć, że to ja jestem taka, jak ich widzę. Wtedy
oni po prostu by byli tym, którzy to od razu widzą i dostosowują się. Tylko, że
ostatecznie to ja to kończę, przynajmniej dla nich. Więc monotonność chyba jest
w nich, a ja jej potrzebuję. Zresztą faktycznie jest tak, że nie lubię
niespodzianek, bo co może być lepszego niż otrzymanie, zrobienie czegoś, na co
się czekało?
Poza tym każdy z nich dostarcza mi, czegoś nowego. Dla każdego
z nich mam przygotowane coś innego, każdego z nich traktuję odrobinę inaczej. Nigdy
się nie powtarzam i wiem, że robię to tylko dla siebie. I nie prawda, że
wymyślanie za każdym razem, czegoś nowego jest lepsze niż wykonanie tego. Droga
nigdy nie jest lepsza niż osiągnięty cel. Nie jestem w stanie zrozumieć, jakby
mogła być. Ułożenie wszystkich narzędzi, opracowanie każdego detalu,
wyznaczenie dokładnego planu nie jest w stanie się równać z faktycznym
działaniem, wprowadzeniem wszystkiego w życie. Sam ruch, poczucie każdego
mięśnia, skoncentrowanie się na jednej czynności, którą tyle razy odtwarzało
się w wyobraźni. Zdolność opanowania wszystkiego. Zagłębienia się w swoim
przedmiocie. Chyba dopiero wtedy mogę powiedzieć, że naprawdę poznaję, kim są. Poznaję,
kto ukrywał się za fasadą ciała. Prawdziwe poznanie.
Muszę pamiętać, żeby jeszcze w tym tygodniu kupić i
przygotować folie do piwnicy.
- Dzieci, śmieci! Proszę mi nie marudzić i je teraz
wyrzucić.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz